"Trudno mi powiedzieć, że coś zrewolucjonizowało moją pracę, bo ja zacząłem od rewolucji i nie miałem wcześniejszych doświadczeń”. Chociaż w gdyńskim Teatrze Muzycznym nie pracuje już od lat, Marek Piotrowski ma na swoim koncie kilka bardzo ciekawych spektakli, ogrom praktycznego doświadczenia przy realizacji dźwięku, a w głowie mnóstwo anegdot i wspomnień z czasów aktywnej pracy zawodowej. Czy od dziecka był Pan zdecydowany na pracę w teatrze? Jeśli nie, to którędy przebiegła życiowa ścieżka, że znalazł się Pan w Teatrze Muzycznym w Gdyni? Nie, pracą w teatrze nie byłem zainteresowany. W czasie nauki w liceum grałem trochę na gitarze klasycznej i próbując nagrywać tą moją gitarę (miałem wtedy magnetofon szpulowy Aria), odkrywałem kolejne sposoby na udoskonalanie nagrań, szukałem najlepszego miejsca dla mikrofonu i tym podobne. To była sztuka dla sztuki, taka prosta ciekawość - zawsze lubiłem eksperymentować (śmiech). Uzbierałem też na wyjątkowo udane kolumny głośnikowe To...
Blog opisujący, polecający, a czasem też recenzujący wydarzenia kulturalne na terenie Trójmiasta, Poznania i nie tylko. Będzie głównie teatralnie, ale też filmowo, muzycznie i koncertowo. Zapraszam!