Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą sztuka

Trzeba pielęgnować kreatywne podejście, cz. II - #LudzieTeatru

Sztuka jest po to, żeby nas do czegoś pobudzić - stwierdza w rozmowie Weronika Łucyk. Pedagogika teatru jest natomiast jednym z narzędzi, które mogą nas do tej sztuki przybliżyć. Pierwszą część wywiadu można przeczytać tutaj , a teraz zapraszam do zapoznania się z kolejnymi szczegółami pracy pedagoga teatru. Przy tworzeniu takiego warsztatu współpracuje pani z twórcami – reżyserem, aktorami, dramaturgiem? Czy jednak jest to pani własna praca na tekście i obserwacjach z prób? Raczej pracuję samodzielnie. Oglądam już właściwie gotowy spektakl, czyli próbę generalną, potem premierę, czytam tekst i na tej podstawie staram się coś stworzyć. Czasem zdarza się, że przy okazji różnych projektów, jak Lekcje Niegrzeczności, warsztat musiał być gotowy już w dniu czytania, czyli premiery i opierałam się wtedy tylko na tekście. Przy projektowaniu warsztatu ważne jest to, aby mieć na uwadze, kto ma być odbiorcą. Jeżeli wiem, że na te warsztaty będą chodziły na przykład całe rodziny, to biorę ta...

Beckett, obłoki i uwolnione dźwięki

Kolejny dzień na Festiwalu Between był obfity w wyjątkowe wydarzenia. Widzowie odbyli włoskie spotkanie z Beckettem i Teatrem ZAR na Scenie Kameralnej Teatru Wybrzeże, potem wzięli udział w premierze filmu S.E. Gontarskiego, a następnie uwolnili dźwięki razem z Mateuszem Rychłym i Maciejem Rychłym.  Ostatnia taśma To monodram Teatru ZAR, współtworzony przez Instytut Grotowskiego we Wrocławiu. Monodram szczególny, gdyż grany po włosku, przez Alessandra Curtiego. Próba zmierzenia się z Beckettem rozpoczęła się od humorystycznej gry z widzami. Młody aktor opowiadał o jego pracy nad dziełem tak poważnego artysty, jakim jest Samuel Beckett, nakreślił czasy pisania dramatu oraz okoliczności tworzenia samego spektaklu. Zgromadzeni widzowie mieli nawet szansę razem z aktorem zmierzyć się z zadaniem obrania i skonsumowania banana w określonym. Następnie przyszła kolej na zabawę głosem i wykonanie kilku podstawowych aktorskich ćwiczeń w języku włoskim. Obawiałam się - nie czytając wcz...

Próba sił

Przytłaczająca atmosfera śledztwa, próba sił dwóch wielkich monarchiń i dwóch wielkich aktorek. „Maria Stuart” w reż. Adama Nalepy nie może przejść niezauważenie. Niech nie umknie także Waszej uwadze. Widzowie od samego początku są „na kontrolowanym”. Melvil (Marzena Nieczuja – Urbańska) w ciemności wychodzi na scenę i zaczyna świecić latarką po widowni – tak, jak to się robi na filmach podczas oględzin miejsca zbrodni. Na scenę wnoszone jest krzesło, a aktorka pisze na nim „KING”. Chwilę później scenę rozświetlają lampy jarzeniowe świecące ostrym, zimnym światłem. Scenografia Macieja Chojnackiego budzi u widza poczucie niepokoju i osaczenia. Oprócz lamp, po prawej stronie sceny, znajduje się zawieszonych kilkadziesiąt czarnych krzeseł. Jako niemi świadkowie wydarzenia podglądają proces przeciwko Marii Stuart (Dorota Kolak), a następnie patrzą bezczynnie na jej tragedię. Od początku wiadomo, jak jej historia się skończy – zostanie ścięta. Spektakl jest jednak studium na zachowa...

To nie jest komedia!

Dawno nie byłam na tak do bólu prawdziwym filmie. Chociaż słyszałam o oburzeniu wśród różnych grup w naszym kraju, to naprawdę nie potrafię pojąć, skąd ono się bierze. Według mnie, najnowszy film Małgorzaty Szumowskiej "Twarz" jest realistycznym studium nad polską mentalnością. A może nie tylko polską? Tego nie wiem. Ja mieszkam w Polsce i bardzo często tak ją właśnie widzę.  Tenfilm nie jest kpiną z takiej, czy innej grupy społecznej. Nie jest to krytyka mieszkańców Świebodzina. Nie jest to też krytyka Katolików, czy mieszkańców małych miejscowości. Jest to krytyka pewnego sposobu myślenia, łatwości w osądzaniu innych ludzi i trudności w akceptacji. Ja, jako patriotka i osoba wierząca, nie czuję się tym filmem urażona. Czy skłonił mnie do przemyśleń? Zdecydowanie. Pokazał mi obraz, który kole w oczy swoją trafnością i wiarygodnością.  Drugie "Wesele"? Nie. Nie jestem fanką "Wesela" Smarzowskiego, bo uważam, że taka uroczystość nie mogłaby mieć...

Sześć wspaniałych wizyt w Teatrze Muzycznym w Gdyni - cz. II

Dzisiaj wracam do Was z drugą częścią podsumowania moich ostatnich kilku odwiedzin w Teatrze Muzycznym. Gorąco zapraszam na pierwszą część ! "Wiedźmin" - reż. Wojciech Kościelniak Nie czytałam sagi o Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego, nie grałam w grę o tym tytule, ani nie oglądałam filmu. Poszłam na spektakl całkowicie "czysta", jak pewnie znaczna część widzów. Spektakl zrobił na mnie wrażenie - zdecydowanie był widowiskowy (akrobacje, scenografia, wyjątkowy sposób tworzenia spektaklu przez Wojciecha Kościelniaka), ale drugi raz poszłabym dopiero po zapoznaniu się z książkami. Podczas spektaklu wyświetlane było położenie bohaterów w miejscu i czasie, ale niestety w żaden sposób to nie pomagało, przez co często gubiłam się w chronologii i logice wydarzeń. Jestem ciekawa opinii osób znających perypetie Wiedźmina od podszewki. "Tlen" - reż. Rudolf Zioło Nie miałam dodawać do tego zestawienia spektaklu "Tlen", ale jednak uzupełnię tę mini...

Jaki powinien być teatr?

Koleżanka z redakcji zachorowała i musiałam napisać za nią tę recenzję, chociaż wcale nie chciałam tego robić. Kiedy zobaczyłam fragment zwiastunu oraz zdjęcia przedstawień Teatru Porywacze Ciał, byłam załamana, ponieważ nie przepadam za awangardą i sztuką współczesną. Chcę klasyki, chcę strojów, scenografii, jak najdalej od performance’u. Jednak Katarzyna Pawłowska i Maciej Adamczyk w swojej "Humanicanie" zaskoczyli mnie i to bardzo pozytywnie! Rozpoczęło się od dłuższej chwili ciszy i niby zabawnego monologu (w wykonaniu Macieja Adamczyka) – od wspomnień z dzieciństwa, zabaw, zapachów, ludzi. Od samego początku występuje  interakcja z widzami – reagowanie aktora na śmiechy czy pokasływanie ze strony widowni. Szybko jednak sielankowy stand-up przerodził się w wybuch negatywnych emocji, które swój katalizator znalazły w bezbronnym „wietnamsko – szwedzkim” stoliku. Ciężka muzyka alternatywna przez cały czas wzmacniała poczucie niepokoju. W pewnym momencie agresywny monodr...

Koncert Zakopower i ATOM String Quartet w Wejherowie

Zdjęcie ze strony: www.koncertomania.pl W poprzedni weekend miałam okazję uczestniczyć we wspaniałym koncercie zespołu Zakopower i ATOM String Quartet w wejherowskiej Filharmonii. To był zupełny przypadek, nie znałam wcześniej tych zespołów, a o biletach dowiedziałam się dwa dni przed całym wydarzeniem, jednak zdecydowanie tego nie żałuję. (w tle można sobie odtworzyć piękną kompozycję „ Zakopane ” ) Miałam miejsce w pierwszym rzędzie i, mimo początkowych obaw, nie wyszłam na tym najgorzej. Okazało się, że Sebastian Karpiel-Bułecka, jest wokalistą operującym dużą emocjonalnością i umiejętnie operującym atmosferą na sali. Dzięki takiej bliskości artystów, mogłam wszystko jeszcze lepiej poczuć. Zaczęło się od bardzo klimatycznego intro, które wprowadziło odbiorców w niepowtarzalną atmosferę koncertu, który momentami stawał się swoistym perfomansem. Myśli o przygotowaniach, parkowaniu, oddawaniu kurtek do szatni – wszystko odeszło na bok i pozostali sami artyści. A była ich p...

Zachwyt nad filmem "Twój Vincent"

Już jakiś czas temu byłam w kinie na fantastycznym filmie " Twój Vincent". Wiem, że go jeszcze grają, więc idźcie póki czas, bo jak kolejny polski film dostanie Oscara, to będziecie marudzić, że go przegapiliście!   Bardzo dużo słyszałam o tym filmie jeszcze przed pójściem do kina. Wiedziałam, że został zrobiony nowatorską techniką (pierwszy pełnometrażowy film powstały dzięki obrazom na płótnie), że malowali go kilka lat (od 2012 roku), że pracowało nad nim mnóstwo malarzy  (125)  i, że jest naprawdę dobry.  Fabuła filmu opiera się na dochodzeniu prawdy przez syna przyjaciela van Gogha. Po śmierci malarza, młody Armand przyjeżdża do miasteczka, w którym ten spędził ostatnie miesiące swojego życia i pragnie dowiedzieć się, jak artysta naprawdę zginął. Wątek fabularny jest dużym plusem filmu. Twórcy nie oparli wszystkiego na technice wykonania filmu, ale skupili się też na ciekawej akcji.  Fenomenalnym połączeniem jest: blisko 130 reprodukcji au...

Obrona pracy magisterskiej rzeźbiarki Kasi Grządzieli

Nigdy nie byłam na obronie pracy magisterskiej w szkole artystycznej... aż do ubiegłego piątku. W klimatycznej miejscówce Łąka Studio, swoja pracę dyplomową z rzeźby broniła moja znajoma z pracy Kasia Grządziela. Radosna, kochana dziewczyna, która niedawno została mamą i odcisnęło to ważny ślad na jej twórczości. Prace Kasi dzieliły się na kilka części. Pierwsza to rysunki - wyklejane kolorowymi taśmami prace budzące skojarzenia z graffiti były rozwieszone na ścianach oraz przyklejone do podłogi. W tym samym pomieszczeniu była także instalacja ceramiczna, którą każdy mógł (a nawet powinien) dotknąć. Wewnątrz niewielkich kul znaleźć można było prezent, mózg, pustkę lub... kilka innych przedmiotów - dla każdego coś innego. Następnie: " Mucha III " - każda z rzeźb była interaktywna, a jej poszczególne elementy się ruszały. Wielu oglądających wystawę - profesorowie Kasi, jej rodzina oraz starzy znajomi, zauważali odmienny charakter prac znajdujących się na pie...

Warto odwiedzić: ruiny klasztoru w Zagórzu

Na moim blogu, od czasu do czasu, będę Wam zwracała uwagę na ciekawe pod względem kulturalnym miejsca, w serii "Warto odwiedzić". Dzisiaj, po raz kolejny, zabiorę Was w Bieszczady (zapraszam na poprzednią wycieczkę – koncert w HBO Nasiczne ). Przed Wami ruiny klasztoru oo. Karmelitów Bosych w Zagórzu: Po całonocnej podróży, Zagórz był naszym pierwszym przystankiem w Bieszczadach. Kolega (pozdrawiam, Marcin!) znalazł to miejsce w przewodniku, a że było po drodze, to postanowiliśmy je odwiedzić. Samochód zostawiliśmy na niewielkim parkingu obok miejscowego kościoła i udaliśmy się na 15-minutowy spacer. Do samych ruin wiedzie polna ścieżka, wzdłuż której ciągnie się piękna, rzeźbiona Droga Krzyżowa. A w tle… Bieszczady! Kiedy myślałam „ruiny”, spodziewałam się opuszczonych, pozarastanych trawą, zaniedbanych resztek budynku, a okazało się, że to miejsce jest w bardzo dobrym stanie i w dodatku zostało doskonale przystosowane do zwiedzania. Teren naokoło – trawniki, ogró...

....Virginii Woolf, Virginii Woolf

Na drugi post, który określi w pewien sposób rodzaj tego bloga, wybrałam recenzję spektaklu „ Kto się boi Virginii Woolf” w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego . W obsadzie wystąpił niezastąpiony duet Teatru Wybrzeże, Dorota Kolak i Mirosław Baka oraz Piotr Biedroń i Katarzyna Dałek, więc widownia Dużej Sceny na Targu Węglowym była pełna. Spektakl rozpoczyna projekcja bajki „ Mickey Mouse” , jednak atmosfera całego spektaklu zdecydowanie nie jest sielankowa i lekka . Jest już po północy, ale para wykładowców, Marta (Dorota Kolak) i George (Mirosław Baka) spodziewają się gości. Ojciec Marty, rektor uniwersytetu, na którym pracują, poprosił ich o spotkanie z młodym pracownikiem i jego żoną. Nick (Piotr Biedroń), chemik oraz jego niezbyt inteligentna żona (Katarzyna Dałek) przychodzą już lekko nietrzeźwi, a w mieszkaniu starszego małżeństwa zaczyna się bardzo niebezpieczna i niestabilna rozgrywka. Zdanie po zdaniu rośnie napięcie pomiędzy wszystkimi bohaterami. Marta i George dokucza...

Pierwszy post - kim jestem?

Cześć! Witam na moim blogu! Jestem Gosia i studiuję na drugim roku Wiedzy o teatrze. Często odwiedzam trójmiejskie teatry, ale także koncerty, wystawy i muzea. Lubię oglądać dobre filmy i dające do myślenia (niekoniecznie bardzo nowoczesne) spektakle, a muzyka towarzyszy mi całymi dniami. Zawodowo chciałam być aktorką - póki co, nie wyszło. Lubię pisać i moim "planem B" od zawsze było dziennikarstwo. Długo prowadziłam bloga biegiemdomarzen.blogspot.com, a teraz chciałabym spróbować innej tematyki. Będzie trochę mainstreamu i trochę sztuki wysokiej, bo ani od jednego ani od drugiego nie potrafię się trzymać z daleka. Co przeważy? Zobaczymy. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej :) Jakie są moje zainteresowania "pozakulturalne"? Jestem harcerką, interesuję się ratownictwem, lubię tańczyć. Z aktywności fizycznych, najbardziej lubię zumbę i zajęcia akrobatyki, ale akrobatą nie jestem - po prostu lubię widzieć progres w swoich działaniach. Przepadam za pływaniem wpła...