Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą polecam

Serialove #2

Trochę ponad rok temu założyłam sobie konto na Netfliksie. Wówczas obawiałam się, że w związku z tym nie skończę studiów, zaniedbam kontakty towarzyskie i w ogóle pochłoną mnie tylko seriale i filmy. Udało się jednak tego uniknąć, co nie zmienia faktu, że lista seriali godnych polecenia zdecydowanie się  przez ten czas  powiększyła ( pierwsza edycja Serialove )! Diabolicznie Z niecierpliwością czekam na piąty sezon Lucyfera , bo oj! wydarzyło się w tym ostatnim odcinku, wydarzyło…   Serial opowiada losy Lucyfera (Tom Ellis), który postawił się swojemu Ojcu, zrezygnował z pełnionej przez siebie funkcji króla piekieł i zamieszkał w luksusowym apartamencie w Los Angeles. Daddy isues zaprowadziły go na psychoterapię, a zbieg okoliczności związał z Detektyw Decker (Lauren German) – policjantką, która jako jedyna ziemska kobieta była w stanie oprzeć się urokowi Lucyfera. Jak blisko los ich związał? Tego już nie zdradzę. Można odnieść wrażenie, że serial ma pewne...

Serialove

Kto obserwuje mnie na Instagramie (a kto nie obserwuje, niech koniecznie zacznie! @biegiemdokultury) wie, że jakiś czas temu, nierozważnie założyłam sobie konto na Netfliksie. Nierozważnie, bo pod koniec semestru, blisko sesji. Wcześniej obejrzałam może kilka seriali, a teraz tempo trochę przyspieszyło, więc podzielę się moimi faworytami. Od razu muszę przyznać, że oprócz niżej wymienionych, wiele innych nie widziałam, więc czekam na rekomendacje! Historyczny Na pierwszy ogień  poszło "The Crown" o Elżbiecie II - od wczesnych początków jej panowania do roku 1964 (póki co!). Monarchia angielska z jej nienagannymi manierami, pięknym brytyjskim akcentem i zapierającymi dech w piersiach wnętrzami zamków i pałaców ma w sobie coś fascynującego. Mnie ten klimat całkowicie pociąga, więc bez trudu się "wkręciłam". Serial pokazuje blaski i cienie bycia królową, ilustrując jednocześnie wpływ, jaki tytułowa korona wywiera na wszystkie osoby z otoczenia władczyni. Wy...

Cud w Gdyni

Premiera w Teatrze Muzycznym w Gdyni każdorazowo jest ważnym wydarzeniem dla trójmiejskiego życia kulturalnego. Tym razem, z okazji 60-lecia Teatru, wystawiono „Cud albo Krakowiaki i Górale" w reżyserii Michała Zadary. Spektakl będący połączeniem klasyki z serią zabawnych scenek o pracy teatru. Miałam okazję odbyć staż na stanowisku asystentki reżysera, przy okazji przygotowań do tej premiery i chcę Wam opisać, dlaczego ten spektakl warto zobaczyć. Wiersz Wiele elementów tego widowiska, zaczynając od scenografii, na grze aktorskiej kończąc, jest utrzymanych w barokowej, rzadko spotykanej dzisiaj konwencji. Dramat miał swoją sceniczną premierę w 1794 roku. Wojciech Bogusławski zapisał w trzynastozgłoskowcu wszystkie sensy potrzebne aktorowi do zbudowania postaci i odkrycia w tekście drugiego dna. Większość współczesnych musicali jest napisana prozą i to aktor, przy wsparciu reżysera wybiera, które słowa w zdaniu są najważniejsze. W przypadku „Cudu mniemanego...", akcen...

Próba sił

Przytłaczająca atmosfera śledztwa, próba sił dwóch wielkich monarchiń i dwóch wielkich aktorek. „Maria Stuart” w reż. Adama Nalepy nie może przejść niezauważenie. Niech nie umknie także Waszej uwadze. Widzowie od samego początku są „na kontrolowanym”. Melvil (Marzena Nieczuja – Urbańska) w ciemności wychodzi na scenę i zaczyna świecić latarką po widowni – tak, jak to się robi na filmach podczas oględzin miejsca zbrodni. Na scenę wnoszone jest krzesło, a aktorka pisze na nim „KING”. Chwilę później scenę rozświetlają lampy jarzeniowe świecące ostrym, zimnym światłem. Scenografia Macieja Chojnackiego budzi u widza poczucie niepokoju i osaczenia. Oprócz lamp, po prawej stronie sceny, znajduje się zawieszonych kilkadziesiąt czarnych krzeseł. Jako niemi świadkowie wydarzenia podglądają proces przeciwko Marii Stuart (Dorota Kolak), a następnie patrzą bezczynnie na jej tragedię. Od początku wiadomo, jak jej historia się skończy – zostanie ścięta. Spektakl jest jednak studium na zachowa...

To nie jest komedia!

Dawno nie byłam na tak do bólu prawdziwym filmie. Chociaż słyszałam o oburzeniu wśród różnych grup w naszym kraju, to naprawdę nie potrafię pojąć, skąd ono się bierze. Według mnie, najnowszy film Małgorzaty Szumowskiej "Twarz" jest realistycznym studium nad polską mentalnością. A może nie tylko polską? Tego nie wiem. Ja mieszkam w Polsce i bardzo często tak ją właśnie widzę.  Tenfilm nie jest kpiną z takiej, czy innej grupy społecznej. Nie jest to krytyka mieszkańców Świebodzina. Nie jest to też krytyka Katolików, czy mieszkańców małych miejscowości. Jest to krytyka pewnego sposobu myślenia, łatwości w osądzaniu innych ludzi i trudności w akceptacji. Ja, jako patriotka i osoba wierząca, nie czuję się tym filmem urażona. Czy skłonił mnie do przemyśleń? Zdecydowanie. Pokazał mi obraz, który kole w oczy swoją trafnością i wiarygodnością.  Drugie "Wesele"? Nie. Nie jestem fanką "Wesela" Smarzowskiego, bo uważam, że taka uroczystość nie mogłaby mieć...

Czego jeszcze może nas nauczyć Teatr Wierszalin?

Zapraszam Was gorąco na moją pierwszą recenzję, która ukazała się na stronie Dziennik Teatralny.  Teatr Wierszalin i kolejna próba zmierzenia się z Adamem Mickiewiczem w spektaklu "Wykład". Z kolei relację z mojej wycieczki do Supraśla możecie obejrzeć wśród zapisanych InstaStory na moim Instagramie @biegiemdokultury. Supraski Teatr Wierszalin swoją niepowtarzalną atmosferą przenosi widza do innej rzeczywistości. Piotr Tomaszuk zabiera nas w podróż w czasie, podczas której usłyszymy ewangeliczny język „Ksiąg narodu i pielgrzymstwa polskiego" Adama Mickiewicza. Po powstaniu listopadowym nawołuje on do powszechnej zgody i gotowości do działania. Brzmi patetycznie? Zapewne tak, ale Teatr Wierszalin układa tę wypowiedź bardzo czytelnie i broni swojego ambitnego wyboru. Spędzenie całego dnia w Supraślu oraz wyjątkowy klimat Teatru Werszalin korespondują z pracą twórczą autorów „Wykładu". Na początku spektaklu, na scenę rytmicznie wchodzą aktorzy. Każdy z ni...

Sześć wspaniałych wizyt w Teatrze Muzycznym w Gdyni - cz. II

Dzisiaj wracam do Was z drugą częścią podsumowania moich ostatnich kilku odwiedzin w Teatrze Muzycznym. Gorąco zapraszam na pierwszą część ! "Wiedźmin" - reż. Wojciech Kościelniak Nie czytałam sagi o Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego, nie grałam w grę o tym tytule, ani nie oglądałam filmu. Poszłam na spektakl całkowicie "czysta", jak pewnie znaczna część widzów. Spektakl zrobił na mnie wrażenie - zdecydowanie był widowiskowy (akrobacje, scenografia, wyjątkowy sposób tworzenia spektaklu przez Wojciecha Kościelniaka), ale drugi raz poszłabym dopiero po zapoznaniu się z książkami. Podczas spektaklu wyświetlane było położenie bohaterów w miejscu i czasie, ale niestety w żaden sposób to nie pomagało, przez co często gubiłam się w chronologii i logice wydarzeń. Jestem ciekawa opinii osób znających perypetie Wiedźmina od podszewki. "Tlen" - reż. Rudolf Zioło Nie miałam dodawać do tego zestawienia spektaklu "Tlen", ale jednak uzupełnię tę mini...

Sześć wspaniałych wizyt w Teatrze Muzycznym w Gdyni

Dawno już się nie odzywałam, za co przepraszam, ale sesja mnie pochłonęła.  Przy okazji zapraszam serdecznie na Instagrama i Facebooka Biegiem do kultury! Nawet jeśli nie pojawiam się tutaj, to cały czas chodzę na różne koncerty, do teatru, czy do kina i dzielę się z Wami moimi mniej lub bardziej subiektywnymi opiniami na temat poszczególnych wydarzeń. Takie krótkie tekściki, zamieszczam na bieżąco właśnie w social media ;) Skąd pomysł na ten wpis? Do niedawna nie doceniałam kompletnie teatru muzycznego. Podobały mi się ich spektakle, ale prawda jest taka niedużo mówimy o musicalach na studiach. W dodatku, zazwyczaj są (niestety!) prezentowane jako (o zgrozo!) spektakle gorszej kategorii. Na szczęście od października miałam okazję być już na 6 spektaklach w Teatrze Muzycznym w Gdyni i chciałabym napisać co nieco o każdym z nich oraz pochylić czoło przed artystami pracującymi nad tymi niesamowitymi widowiskami. "Ghost" - reż. Tomasz Dutkiewicz Na temat tego ...

WTT trzyma widzów w klatce z emocji

To już ostatni artykuł opublikowany na ramach Gazetki Festiwalowej Zderzenie podczas 23. Festiwalu Zderzenie Teatrów w Kłodzku. Tym razem - najlepszy, według mnie, spektakl. Zaprezentowana ostatniego dnia "Klatka z łez" Wrocławskiego Teatru Tańca. Ogromne emocje, zapierające dech w piersiach figury i wzruszający wydźwięk.  BUNT Na scenie jedynie dwa białe łóżka, tancerze ubrani w szaro – niebieskie stroje. Wychodzą powoli na scenę i rozpoczynają układ oparty na języku migowym. Z ich ruchów, bo póki co słowo mówione się nie pojawia, wyczytać można tęsknotę i nieustanną pogoń, walkę o byt. Mamy wrażenie, że bohaterowie cały czas chcą więcej, wyżej, szybciej, mocniej. Dają się osadzić w określonych rolach społecznych jednocześnie z nimi walcząc. Ze swoimi partnerami na zmianę stanowią jedność, są od siebie zależni i wzajemnie się zwalczają. Widać w nich ciągły bunt i niezgodę. PRAGNIENIE Z poszczególnych układów, mistrzowsko wyreżyserowanych przez Bożenę Klimcz...

Jaki powinien być teatr?

Koleżanka z redakcji zachorowała i musiałam napisać za nią tę recenzję, chociaż wcale nie chciałam tego robić. Kiedy zobaczyłam fragment zwiastunu oraz zdjęcia przedstawień Teatru Porywacze Ciał, byłam załamana, ponieważ nie przepadam za awangardą i sztuką współczesną. Chcę klasyki, chcę strojów, scenografii, jak najdalej od performance’u. Jednak Katarzyna Pawłowska i Maciej Adamczyk w swojej "Humanicanie" zaskoczyli mnie i to bardzo pozytywnie! Rozpoczęło się od dłuższej chwili ciszy i niby zabawnego monologu (w wykonaniu Macieja Adamczyka) – od wspomnień z dzieciństwa, zabaw, zapachów, ludzi. Od samego początku występuje  interakcja z widzami – reagowanie aktora na śmiechy czy pokasływanie ze strony widowni. Szybko jednak sielankowy stand-up przerodził się w wybuch negatywnych emocji, które swój katalizator znalazły w bezbronnym „wietnamsko – szwedzkim” stoliku. Ciężka muzyka alternatywna przez cały czas wzmacniała poczucie niepokoju. W pewnym momencie agresywny monodr...

Koncert Zakopower i ATOM String Quartet w Wejherowie

Zdjęcie ze strony: www.koncertomania.pl W poprzedni weekend miałam okazję uczestniczyć we wspaniałym koncercie zespołu Zakopower i ATOM String Quartet w wejherowskiej Filharmonii. To był zupełny przypadek, nie znałam wcześniej tych zespołów, a o biletach dowiedziałam się dwa dni przed całym wydarzeniem, jednak zdecydowanie tego nie żałuję. (w tle można sobie odtworzyć piękną kompozycję „ Zakopane ” ) Miałam miejsce w pierwszym rzędzie i, mimo początkowych obaw, nie wyszłam na tym najgorzej. Okazało się, że Sebastian Karpiel-Bułecka, jest wokalistą operującym dużą emocjonalnością i umiejętnie operującym atmosferą na sali. Dzięki takiej bliskości artystów, mogłam wszystko jeszcze lepiej poczuć. Zaczęło się od bardzo klimatycznego intro, które wprowadziło odbiorców w niepowtarzalną atmosferę koncertu, który momentami stawał się swoistym perfomansem. Myśli o przygotowaniach, parkowaniu, oddawaniu kurtek do szatni – wszystko odeszło na bok i pozostali sami artyści. A była ich p...

Zachwyt nad filmem "Twój Vincent"

Już jakiś czas temu byłam w kinie na fantastycznym filmie " Twój Vincent". Wiem, że go jeszcze grają, więc idźcie póki czas, bo jak kolejny polski film dostanie Oscara, to będziecie marudzić, że go przegapiliście!   Bardzo dużo słyszałam o tym filmie jeszcze przed pójściem do kina. Wiedziałam, że został zrobiony nowatorską techniką (pierwszy pełnometrażowy film powstały dzięki obrazom na płótnie), że malowali go kilka lat (od 2012 roku), że pracowało nad nim mnóstwo malarzy  (125)  i, że jest naprawdę dobry.  Fabuła filmu opiera się na dochodzeniu prawdy przez syna przyjaciela van Gogha. Po śmierci malarza, młody Armand przyjeżdża do miasteczka, w którym ten spędził ostatnie miesiące swojego życia i pragnie dowiedzieć się, jak artysta naprawdę zginął. Wątek fabularny jest dużym plusem filmu. Twórcy nie oparli wszystkiego na technice wykonania filmu, ale skupili się też na ciekawej akcji.  Fenomenalnym połączeniem jest: blisko 130 reprodukcji au...

Duchy w Teatrze Muzycznym

Już jakiś czas temu byłam w Teatrze Muzycznym na spektaklu „Ghost” w reżyserii Tomasza Dutkiewicza, ale nie miałam jeszcze chwili, żeby się z Wami tym podzielić, ale oto jestem! Jak zwykle, oczywiście, nie zorientowałam się wcześniej co to będzie za spektakl, o czym i z jaką obsadą, więc miło zaskoczył mnie fakt, że scenariusz jest oparty o historię z filmu „Uwierz w ducha” w reżyserii Jerry'ego Zuckera z Patrickiem Swayze! Sama historia była więc wciągająca i wzruszająca, choć wszyscy wiedzieli, jak się skończy. Na samym początku (wyrwana z objęć teatru dramatycznego) musiałam się przyzwyczaić do odrobinę podkoloryzowanej gry aktorskiej, która jednak po pewnym czasie wtopiła się w całą formę musicalu i nie była dla mnie aż tak rażąca. Przez cały spektakl, podziwiałam możliwości wokalne aktorów oraz świetną muzykę Dave'a Stewarta i Glena Ballarda. Dużym atutem były stroje przygotowane przez Annę Męczyńską w scenach zbiorowych, w których występowało kilkunastu tancerz...

Moje płyty - "To be loved" Michael Bublé

Przyszedł czas na rozpoczęcie serii, która przyszła mi do głowy razem z myślą o założeniu tego bloga – Moje płyty . W swoich wyborach kulturalnych jestem na etapie testowania i sprawdzania – co mi się podoba, a co nie. Jakiś czas temu zostałam zaopatrzona w radyjko z funkcją odtwarzania płyt oraz kaset i od tego czasu pojawiło się u mnie sporo nowych płyt, którymi chciałabym się z Wami podzielić Jako pierwsze, przedstawię Wam moje niedawne odkrycie – Michael Bubl é   i jego płyta „ To be loved ” (kto nie zna twórczości Bubl é , proszony jest o włączenie sobie tego nagrania już teraz). Od razu przejdę do tytułu. Płyta ta jest swego rodzaju komentarzem do zmian, które zaszły w życiu artysty. Znalazł się w całkowicie nowej roli – ojca i męża. W podziękowaniach załączonych do płyty podkreślił, że kiedy dostaje się bezwarunkową miłość, łatwiej jest taką samą miłość dawać. Większość utworów z płyty jest dedykowana jego żonie Lu. Piosenkami opisuje więc, jakie to uczucie, kied...